A co gdyby… WALCZ O TO, CZEGO PRAGNIESZ!!!

„A gdyby tak, rzucić to wszystko w cholerę i zaszyć się gdzieś daleko, na odludziu, w jakimś starym domku? Prowadzić sobie mały ogródeczek, mieć gromadkę dzieci i zwierzaków wokół i żyć spokojnie, bez tego całego wyścigu szczurów, zabiegania jedynie o to, co materialne i zgubne?

I żeby nie było, nie uważam, żeby w posiadaniu dóbr materialnych było coś złego, po prostu im więcej mamy, tym jeszcze więcej chcemy mieć, za dzień, za dwa. Wpadamy w spirale pragnień, z której ciężko jest się uwolnić. Im więcej czasu spędzamy na gonieniu za lepszym jutrem, jesteśmy coraz dalej od prawdziwego szczęścia, które jest całkowicie darmowe i nazywa się #RODZINA.”

walcz o to, czego pragniesz. marzenia to podstawa

To taka moja myśl, która ostatnio trochę gnębi mnie od środka. No bo wiesz, przychodzi w życiu każdego człowieka taki moment, kiedy musi przewartościować wszystko to, co go otacza i do czego zmierza. Dalekie i bliskie plany życiowe, plany w ogóle i szczególe, marzenia, pragnienia w pewnym momencie zderzają się z rzeczywistością i co wtedy robisz? Za wszelką cenę walczysz, o to czego pragniesz, czy poddajesz się i zaczynasz grać według zasad, jakie skonstruował ci obecny świat?

Poddać się można zawsze, ale to nigdy się dobrze nie kończy:

1.najpierw próbujesz walczyć, ale to bardziej próba walki, niż sama walka…

2.zaczynasz się kryć ze swoimi marzeniami, dusisz się, bo udajesz, że jest OK, a od środka zżera cię wściekłość, na krótką metę może uda się zagłuszyć pragnienia, ale ile można się oszukiwać?

3. no i co, zbyt długo się ukrywało emocje? Teraz jesteś jak wulkan, który może wybuchnąć w każdej chwili… nie jesteś w stanie już kryć emocji wewnątrz siebie, najmniejsza iskra, wywołuje wielki wybuch, płaczesz nawet na spacerze w parku, w słoneczny dzień. Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne, jest na wyczerpaniu, a zalewanie się łzami jest dla otoczenia niezrozumiałe. Mało kto rozumie, co cię gryzie od środka.

4.zaczynasz szukać pomocy – rozmowa z koleżanką pomaga, ale tylko na maksymalnie miesiąc, a później powtórka z rozrywki… Szukasz czegoś skuteczniejszego – jakaś  terapia? W głębi serca dobrze wiesz , że twojej frustracji nie da się leczyć, bo to, co Ci dolega, to nie choroba, a jedynie niepohamowana chęć spełnienia twojego największego marzenia i to nie materialnego, ale nie dajesz już sobie rady, zaczynasz terapie – boisz się jak cholera, ale czujesz, że innego wyjścia nie masz…

5.Terapia terapią, wygadanie się z problemu przynosi ulgę, ale tylko na chwilę i tak oto w ostateczności lądujesz na psychotropach, przestajesz okazywać jakiekolwiek emocje i stajesz się zombie, bo leki uspokajają tak bardzo, że potrafisz jedynie siedzieć i gapić się w ścianę, nie musisz ich brać, ale bierzesz i robisz to tylko dlatego, żeby nie myśleć już o tym, czego tak bardzo chcesz… Dodatkowo rezygnujesz z marzeń, nadzieja odeszła w zapomnienie, a zdrowie psychiczne załamało się na tyle, że powrót do normalności zajmie bardzo dużo czasu…

Koniec końców już nie chcesz, nie możesz… Mało optymistyczne, prawda? I co warto było?

A gdyby tak… oszczędzić sobie tego cierpienia ? Gdyby spełniać marzenia od razu, gdy tylko poczujesz, że to właśnie ten moment?
A gdyby tak… przestać sobie utrudniać życie?

ad1. Nie próbuj walczyć, ale WALCZ. Tocz wojnę i postaw wszystko na jedną kartę.

ad2. Nie kryj emocji w sobie, bo to tylko pogarsza sprawę. Na krótką metę może uda się zagłuszyć pragnienia, ale ile można się oszukiwać?

ad3. Mów co Cię gryzie, jasno i wyraźnie. Nie daj sobie wmówić, że przereagowujesz pewne sprawy, bo jeśli coś dla Ciebie jest ważne to jest WAŻNE i koniec kropka.

ad4. Wypłacz się przyjaciółce, mamie, babci i komu jeszcze chcesz. Poszukaj u nich wsparcia, może Cię zmotywują do walki o marzenia? Chcesz iść na terapie? OK., spróbuj.

ad5. Jeśli nie jest to konieczne, nie pchaj się w leczenie swoich marzeń na siłę przy pomocy psychotropów.

Przyznaj, byłoby łatwiej, prawda?
Byłoby, gdyby otaczający świat był bardziej łaskawy, dla tych którzy robią mu na przekór, ale niestety nie jest i co wtedy?

Poza walką o marzenia i jasnym komunikowaniem, czego pragniesz, możesz spróbować się oszukać, unikając konkretnych miejsc i ludzi oraz wszystkiego tego, co powoduje, że pragnienia się uaktywniają. Dla własnego komfortu psychicznego, warto czasem zweryfikować, czy dane znajomości są nam potrzebne na tym właśnie etapie życia. Jednak oszukiwanie siebie, też ma granice. Nadejdzie taki moment, że i to nie będzie pomagało  i wtedy albo marzenie się ziści, albo zostanie przemienione na anty-marzenie.

Tak już niestety jest, że zbyt długie czekanie na coś, coraz bardziej nas zniechęca do posiadania, tego co niegdyś było dla nas NAJWAŻNIEJSZE – albo już się nie chce, albo się już nie może, bo jest za późno…

Wniosek?
Tak, jeden – WALCZ O TO, CZEGO PRAGNIESZ!!!
Jeśli nie zrobisz tego teraz, gdy najbardziej tego chcesz, nie zrobisz tego nigdy…

Jaką drogę wybierasz?
Wolisz gonić za tym, czego ciągle będzie Ci mało – kolejny awans, kolejne studia, kolejny stopień naukowy? A może, postawisz wszystko na jedną kartę, mieć na chwilę obecną trochę mniej dóbr materialnych, ale mieć to co w życiu jest najważniejsze i co daje większą satysfakcję niż kolejne zera na koncie?

Awans może poczekać, przerwa między zdobywaniem stopni naukowych, pozwoli Ci trochę odpocząć, a firmę nie zawsze trzeba rozkręcać na 100% w dniu jej założenia.

walcz. rodzina to największe dobro, jakie możesz posiadać.

  • Pani Poprawna

    Bardzo poruszający tekst, naprawdę dałaś mi do myślenia. Taka jest prawda – większość z nas goni za dobrą pracą, stopniem naukowym, awansem, pieniędzmi, nowym meblem czy samochodem… A tak naprawdę liczy się pasja, rodzina i najbliżsi przyjaciele. Niestety często zapominamy, że najbliższym nie zależy na naszych pieniądzach, ale na tym żebyśmy byli przy nich, spędzali z nimi czas i obdarowywali ich miłością

    • Dziękuję 🙂 Cieszę się, że tekst się spodobał i poruszył, właśnie o to mi chodziło

  • My tak rzuciliśmy wszystko w 2013 i zaszyliśmy się na końcu świata (niekoniecznie w leśnym domku, ale powoli dążymy do tego). Pozdrowienia z Nowej Zelandii!

    • Super 🙂 Trzymam kciuki, abyście odnaleźli tam swoje szczęście :)) również pozdrawiam :))

  • „Dla własnego komfortu psychicznego, warto czasem zweryfikować, czy dane znajomości są nam potrzebne na tym właśnie etapie życia.” Clue tematu. Trzeba też pamiętać, że ludzie są różni i różnie sobie radzą z sytuacjami, jedni powinni pchać inni odpocząć i coś przeboleć.

    • jak najbardziej, czas na przepłakanie zawsze się musi znaleźć, nie można udawać, że jest się skałą i nic nas nie rusza.

  • „Jeśli nie zrobisz tego teraz, gdy najbardziej tego chcesz, nie zrobisz tego nigdy…” takie prawdziwe i tak dobrze mi znane. Ja zawsze staram walczyć o swoje marzenia, najczęściej niestety jest to walka z samą sobą i własną strefą komfortu. Czyli w sumie najtrudniejsza walka.

    Pozdrawiam,
    http://www.dagabout.blogspot.com

    • To prawda, walka z samym sobą jest najtrudniejsza, najdłuższa, ale jakże potrzebna 🙂

  • Fit Femme

    Ja również odkąd pamiętam wbijam każdemu do głowy, że jeśli sam o siebie nie zadba to nikt mu w tym nie pomoże. Nie koniecznie uda się od razu, ale cierpliwość, poświęcenie i konsekwencja działają cuda <3

    • Dokładnie 🙂 małymi krokami, ale ważne, że do przodu 🙂

  • Sielskie Klimaty Moniki

    Ostatnio przekonałam się jakie życie potrafi być kruche i krótkie. Teraz wiem, że należy spełniać marzenia i gnać! Dlatego mam swój mały domek i ogródeczek. Jeszcze gromadki dzieci nie, ale to kwestia czasu. 🙂 Dobra materialne mam, te które rzeczywiście potrzebuję. Reszta to nic nieznaczące bzdury. Najważniejsza jest rodzina i miłość bliskich mi osób, i marzenia. 🙂 Pozdrawiam.