LIFESTYLE, PRIVATE

Nie samym Instalifem żyje człowiek…

Instagram, Facebook, Twitter, Snapchat, TikTok i pewnie jeszcze wiele, wiele innych aplikacji jest z nami na co dzień. Jednak życie to nie tylko media społecznościowe. Fakt, że często dzielę się swoją codziennością na Insta nie oznacza, że żyję tylko tym. We wszystkim trzeba znać umiar, a obowiązków poza wirtualną rzeczywistością mi nie brakuje. Dziś trochę o codzienności samotnej matki i tym wszystkim, z czym się mierzę.

Wsi spokojna, wsi wesoła…

Żyjemy na wsi. Co prawda tradycyjnej wsi moja miejscowość już od dawna nie przypomina, ale jednak status wsi jest. Spokój? Względnie! Radość? Tak, szczególnie, gdy sąsiedzi puszczają non stop disco polo, którego nie cierpię. Jednak nie będę się denerwować za gusta innych, więc obracam to wszystko w śmiech. Życie w domku jednorodzinnym na wsi, ma swoje plusy, ale też dużo minusów. O ile latem jest sielanka i kreatywne prace w ogrodzie, to zimą trzeba zadbać, żeby w domu było ciepło. Uwierzcie, chodzenie do pieca dzień w dzień wykańcza… Mam nadzieję, że przyszła zima będzie już bezobsługowa pod tym względem, o ile uda mi się załatwić formalności do wymiany pieca.

Remont w toku…

Dom jest młodszy ode mnie, a już się rozsypuje. Od pierwszego etapu remontu minęło już sporo i efekt cieszy. Jednak ja ciągle mam pewne „ale”. Mało funkcjonalna kuchnia, ciemna łazienka, brak pokoju dla córci, nieocieplone i niezaaranżowane poddasze, nieocieplony garaż i brak wylewki w piwnicy. Już o ogrodzeniu i braku elewacji szkoda gadać. Postawiłam sobie za cel, że zrobię to wszystko i kiedyś będzie tu naprawdę pięknie. Zdaję sobie sprawę, że zajmie mi to kilka ładnych lat, jednak coś w życiu trzeba robić.

Aktualnie pracuję nad pokojem córci i kuchnią. Obiecałam sobie, że na Święta i Sylwestra nowa odsłona kuchni będzie gotowa. Z racji, że dolne szafki są wymurowane z cegieł, ciężko mi to na razie ruszyć, więc tylko zmieniam ich kolor. Natomiast szafki górne poszły już do utylizacji. Pokój dla Mii ma być gotowy na jej pierwsze urodzinki. Czeka mnie tam sporo zabawy: wymiana podłogi, szafa pod wymiar, nowy kaloryfer, pomalowanie ścian. Do tego trzeba wybrać nowe meble i stworzyć funkcjonalną przestrzeń dla dziecka, na najbliższe kilka lat.

Od wiosny do jesieni…

Fajnie mieć swój ogród, ale z doświadczenia już wiem, że pół hektara to przesada! I pomyśleć, że kiedyś chciałam mieć wielką wille z ogrodem, gdzie najbliższy sąsiad byłby kilometr dalej. Dobre sobie! W tym ogrodzie trzeba nieźle zapierdzielać. Sezonowe cięcie krzaków, pielenie i nowe nasadzenia. U mnie sprawa jest na tyle ciekawa, że ogród urządzam od nowa. Stare drzewa stwarzały zagrożenie i zostały usunięte, a teraz działka jest łysa. Kupuję więc nowe krzaki i wsadzam. Zanim będzie tu bardzo prywatnie, trochę to potrwa. Powoli rozwija się też kącik owocowy i oby tylko dużo owoców z tego było. Jeszcze muszę zrobić miejsce na warzywniak, żeby mieć więcej z własnej uprawy i nie wydawać tyle kasy w sklepie.

Gdzie ten czas NA WSZYSTKO?!

Każdy z nas ma do dyspozycji każdego dnia po 24h. Dużo i niedużo. Wszystko zależy od sposobu gospodarowania czasem, liczby obowiązków i osobistych determinacji. Ja akurat cenię sobie wypoczęty umysł i ciało. Nie gonię ze wszystkim. Dzielę rzeczy na ważne i ważniejsze. Jak czegoś nie zrobię jednego dnia, nie rozpaczam, dokańczam następnego. Często odpuszczam. Nieraz działam pod wpływem chwili i na spontanie jadę do Trójmiasta, wychodzę na kawę lub idę na obiad do restauracji. A mówiąc krótko, wrzucam na luz i robię to na co mam ochotę. Ot cała moja tajemnica.

Instalife jest niezłą odskocznią od tych wszystkich codziennych obowiązków i trosk. Jednak warto trzymać równowagę, żeby się całkowicie nie zatracić w mediach społecznościowych, bo łatwo stracić grunt pod nogami.


A jak jest u Was? Trzymacie równowagę między życiem w realu a tym na Insta?