Torba do porodu

W Internecie aż się roi od porad, jak spakować torbę do porodu. Można pobrać gotową listę, ruszyć na zakupy, a po powrocie wszystko umieścić w jednej torbie i gotowe! Można, ale jest też inny sposób. Zamiast na ślepo kupować wszystko z takiej listy, dobrze jest się najpierw zorientować co tak naprawdę jest konieczne i niezbędne. U każdej kobiety zawartość tej torby będzie się różnić, czasem nieznacznie, a czasem diametralnie. W dużej mierze zależy to od miejsca, gdzie chce się rodzić.

Początkowo posiłkowałam się gotowymi listami, spisywałam co już mam, a co trzeba dokupić. Jednak z zakupami wstrzymywałam się do ostatniej chwili, głównie dlatego, żeby nie nakupować zbędnych rzeczy. Lubię ekologiczne podejście do życia, dlatego starałam się skompletować wyprawkę głównie z produktów wielorazowych i tak samo podeszłam do pakowania torby do szpitala. Dużym ułatwieniem jest też fakt, że szpital, który wybrałam, zapewnia praktycznie wszystko. Swój wybór zdradzę na końcu wpisu.

Rzeczy dla siebie i dla małej udało mi się spakować do jednej torby. Myślałam o walizce(taka jak do bagażu podręcznego w samolocie), ale gdy wszystko w niej umieściłam, okazało się, że zajmują niewiele miejsca. Zatem bez sensu jest ciągnąć prawie pustą torbę. Postawiłam na bardzo pojemną torbę #jestemwciąży od mamyginekolog. Oczywiście moje rzeczy zabierają najwięcej miejsca.

MAMA


1. Dokumenty – segregator #jestemwciąży

Wszystko w jednym miejscu, posegregowane w odpowiednich zakładkach. Najwspanialszy gadżet dla kobiet w ciąży jaki kiedykolwiek mógł powstać. Mega polecam!  

2. Koszula do porodu – granatOVA

Poród to wyjątkowe wydarzenie w życiu kobiety, niestety w większości przypadków zatracana jest w tym momencie nasza kobiecość. Jednorazowe szpitalne fartuszki to nie jest to czego sobie życzę. Długo się zastanawiałam jaką koszulę wybrać. Początkowo zdecydowałam się na te z oferty mamyginekolog, jednak przeanalizowałam produkt dość dogłębnie i nie spełniał moich oczekiwać. Wtedy odkryłam markę GranatOVO – idealna koszula po porodu, które przyświeca wspaniała idea: #nierodzęwbyleczym #niekarmięwbyleczym. (ta koszula to zdecydowanie temat na oddzielny post)

3. Koszule do spania/karmienia – 2sztuki

Z racji, że termin mam na bardzo upalny czas, zdecydowałam się na najzwyklejsze koszulki nocne na ramiączkach. Swoje kupiłam w Pepco.

4. Kapcie/Klapki

5. Ręczniki

Prawie wszystkie moje rzeczy z torby.

6. Kosmetyki:

  • NAJWAŻNIEJSZA! pomadka do ust! Zdecydowałam się na poród naturalny, a podobno w jego trakcie strasznie wysychają usta. Nie lubię tego uczucia, więc pomadka to moje must have.
  • – żel pod prysznic/szampon/odżywka
  • – balsam do ciała/krem do twarzy/dezodorant
  • – szczoteczka do zębów i pasta
  • – patyczki do uszu/płatki kosmetyczne/chusteczki do demakijażu
  • – podkład matujący/tusz (pełnego makijażu w szpitalu z pewnością nie będę robić, ale rzęsy muszę mieć pomalowane – dla lepszego samopoczucia)

7. Przekąski

W sumie nie musiałabym ich pakować, szpital zapewnia wyżywienie w bardzo wysokim standardzie. Jednak na wypadek zachcianki wole być przygotowana.

8. Ubranie na wyjście

Plan mam wrócić w tym, w czym pojadę, ale wrzuciłam do torby dodatkową sukienkę.

DZIECKO

1.  Rożek niemowlęcy

2. Kocyk bambusowy

Najlepszy z kocyków. Mój akurat jest od ByLandi – dostałam od koleżanki z pracy w prezencie na BabyShower. 100% handmade! Polecam!

3. Pieluchy tetrowe – 3 sztuki

4. Ubranka:

  • – czapeczka, niedrapki, skarpetki
  • – body na krótki rękaw – 2 sztuki
  • – body na długi rękaw – 3 sztuki
  • – półśpiochy – 2 sztuki
  • – 2 zestawy na wyjście: sukieneczka na bardzo upalny dzień i dresik, jeśli pogoda zaskoczy i będzie chłodno.

Jak widzicie tych rzeczy nie ma zbyt wiele. Zabieramy głównie ubrania i ja dla siebie ulubione kosmetyki. Nic więcej nie musimy, bo wszystko jest zapewnione na miejscu. Dla mnie jest to ogromny komfort, że potrzebne rzeczy mieszczą się w jednej torbie, która jest bardzo lekka. No i dodatkowo mogę sobie pozwolić na małą ekstrawagancję zabierając ze sobą swoją codzienną torebkę. Tak spakowana nie odczuwam, że wybieram się do szpitala, a raczej jak na małe wakacje.

A co do szpitala, który wybrałam na narodziny Miśki to Centrum Zdrowia Swissmed w Gdańsku. O tym dlaczego taki wybór to już w oddzielnym wpisie.