IN MY MIND/THEORY

Liberalizacja prawa aborcyjnego. Nie jesteśmy gotowi?

Trzydzieści jeden lat po obalaniu komunizmu w Polsce i zamiast zbliżać się ku liberalizacji prawa bliżej nam do rządów totalitarnych. Pomimo, że ustawowo Polska jest krajem świeckim, rządzący nie są skorzy do konsekwentnego wypełniania tego postulatu. Tylnymi drzwiami, pod osłoną panującej pandemii próbowano utorować sobie drogę do całkowitego zakazu aborcji. Dziś już wiadomo, że był to strzał w kolano, który ostatecznie może jedynie doprowadzić do liberalizacji prawa aborcyjnego.

22 października obecny Trybunał Konstytucyjny orzekł, że „art. 4a ust.1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust.3 konstytucji”.  Faktycznie oznacza to tyle, co całkowity zakaz aborcji, bo z oficjalnych statystyk wychodzi, że 98-99% wszystkich terminacji ciąży wynikało właśnie z przesłanki o wadach płodu. Nie trzeba jednak być wielkim znawcą prawa, aby wiedzieć, że ta dziedzina jest sztuką interpretacji. Prawo stanowi jedynie ogół przyjętych norm postępowania, a sposób ich interpretacji zależy głównie od sytuacji, której dotyczą – i jak się okazuje, w przypadku TK – także od  osobistych przekonań i wyznawanych wartości. I tu dochodzimy do klu problemu z orzeczeniem TK. Sędziowie TK zapomnieli o podstawowej zasadzie, która ich obowiązuje, a mianowicie o bezstronności. Mówiąc zrozumiale, sędzia ma oceniać zaistniałe fakty względem ustanowionego prawa, a nie wydawać wyrok poprzez osobiście wyznawane zasady moralne lub ku przychylności kogoś z branży. Całkowicie pomijam tu fakt niekonstytucyjności obecnego Trybunału.

Wracając do tematu, jestem więcej niż pewna, że mało kto czyta Konstytucję, a uwierzcie, warto! Sięgnijcie po tę „lekturę”, a szybko się przekonacie, że każdy z artykułów można różnie interpretować, w zależności od wyznawanych wartości, szczególnie gdy zostanie on wyrwany z kontekstu.

A teraz po kolei:

art.4a ust.1 pkt 2 : „Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

art.30 KRP: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.

art.31 ust.3 KRP: „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”. art.38 KRP: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

Od razu zaznaczam, nie jestem prawnikiem, ale obszarem moich badań zawsze była interpretacja. Jak porozmawiacie z dobrym prawnikiem, to on też Wam powie, że prawo to dziedzina interpretacji względem opisanych norm i zastanych faktów. O tym, że powyższe artykuły można różnie interpretować już wiemy. Natomiast co do samej interpretacji, aby ustrzec się popełnienia błędów, każdy z omawianych tekstów trzeba traktować holistycznie, czyli patrzeć na całość, a nie na kilka zdań wyrwanych z kontekstu, porównując ze sobą nawzajem, bo wtedy dochodzimy do kuriozalnej sytuacji, kiedy to jeden artykuł wyklucza drugi. To właśnie nastąpiło podczas ogłoszenia wyroku TK. Co więcej skupiono się tylko na jednej stronie sporu, całkowicie zapominając o osobie matki, kobiety i konsekwencjach jakie za sobą niesie wydanie takiego, a nie innego orzeczenia. Postawiono wartość życia płodowego wyżej od tego już narodzonego, które posiada szereg zdolności prawnych. Zrównano ze sobą dwie wartości, które nigdy nie są równe. Bo płód, noworodek, nastolatek i osoba pełnoletnia(matka) nigdy nie są ze sobą na równi.

Jedyne do czego się odniosę to do art.38, który mówi prawnej ochronie życia każdego człowieka. Uznanie, że odnosi się to do życia poczętego jest sporą nadinterpretacją i jest stosowane głównie przez osoby wyznające doktrynę kościoła. Poza tym warto by się zapytać, od kiedy zaczyna się człowiek? Tego prawo już nam nie dookreśla, a więc trzeba by poszerzyć wiedzę z zakresu medycyny. Od strony medycznej z płodem ludzkim mamy do czynienia dopiero od 11 tygodnia ciąży. Wcześniej istniejemy jako zarodek, zlepek komórek żeńskich i męskich. Wykładnia o życiu od poczęcia jest czysto wyznaniowa. A warto pamiętać, że nie żyjemy w Watykanie, tylko w Polsce, czyli kraju świeckim. Rozważając już same wady i choroby płodu, ochrona takiego życia za wszelką cenę, kosztem zdrowia i życia kobiety jest łamaniem konstytucji, bo skazuje kobietę na traumę i tortury. Tym samym sędziowie TK chyba zapomnieli, że na zdrowie składa się nie tylko fizyczny aspekt funkcjonowania, ale także psychiczny. Tym samym można by zinterpretować, że nadal można usuwać ciążę z powodów wad letalnych(rzekomo uznanych za niekonstytucyjne), gdyby powołać się na zagrożenie życia i zdrowia matki. Nie podlega wątpliwości, że urodzenie takiego dziecka godzi w zdrowie psychiczne kobiety.

Poza tym sformułowanie „przyrodzona i niezbywalna godność człowieka” z art. 30 KRP jest niedookreślone. Wiadomo, że każdy z nas ową godność posiada. Ale od kiedy? W chwili poczęcia czy urodzenia? Jak mamy ową godność dokładnie rozumieć? Finalnie znów wracamy do istoty filozofii i pytań: kim jest ‘człowiek’?, kiedy mamy do czynienia z ‘osobą ludzką’ i ‘istotą ludzką’? i czym jest ’człowieczeństwo’?. Konstytucja tego nie wyjaśnia, a samo sformułowanie ‘człowiek’ jest zwrotem bardzo ogólnym, wręcz neutralnym, nie wskazującym w żaden sposób jak należy to interpretować, czy jako człowieka już urodzonego, czy już tego w fazie rozwoju płodowego.

Strajk Kobiet

Chyba nikt się takich protestów nie spodziewał. Osobiście do ostatnich chwil ogłoszenia orzeczenia TK byłam pewna, że TK odeśle to do Sejmu i nie będzie się kompromitował  wykonując pracę za innych. Zawiodłam się i utwierdziłam w tym, że ktoś tu chce pod przykrywką demokracji i konstytucji wprowadzić Państwo Kościelne. Rząd pewnie myślał, że z racji panującej epidemii ludzie przyjmą orzeczenie na klatę i się z nim ślepo zgodzą. Ale nie, okazuje się(i dobrze!), że ludzie nie są tacy głupi, żeby się dać zamknąć w klatkach. Strajkujemy, wszyscy przeciwko orzeczeniu TK, ale cele mamy różne. Wszyscy mówimy o wyborze, ale jedna strona chce przywrócenia statusu quo, a druga liberalizacji prawa aborcyjnego. I tu jest porażka rządzących, którzy chcieli spełnić wyborcze obietnice wobec Kościoła. Strzał w kolano, a jednocześnie oddanie głosu środowiskom pro-choice. Poparcie dla partii rządzącej spada(według IBRIS z dnia 30.10.2020 wynosi jedynie 29%) i jestem pewna, że spadać będzie. Tu już nie pomogą zapowiedzi o pomocy finansowej dla rodzin z chorymi dziećmi. Propozycja Prezydenta Dudy, który jedynie próbuje jakoś zachować twarz w obecnej sytuacji, też jest nie do zaakceptowania, bo ani nie przywraca statusu quo, ani nie jest żadnym ukłonem w stronę pro-choice. Dla niezorientowanych Prezydent RP zaproponował możliwość usunięcia ciąży z powodu wad letalnych, ale dając ochronę płodom z zespołem Downa.

Nie wiem jak to się skończy, ale wyczuwam, że społeczeństwo nie jest już zainteresowane powrotem tzw. ”kompromisu aborcyjnego”. Mamy coraz większą świadomość, więcej doświadczeń i zrozumienia dla innych sytuacji i poglądów. Coraz bardziej skupiamy się na życiu po swojemu jednocześnie szanując to jak żyją inny. Oczywiście nie tyczy się to fanatyków religijnych(nie mylić z osobami wierzącymi), którzy narzucają innym swoje zasady moralne. Bo temat aborcja dotyka nas wszystkich, niezależnie od poglądów i wyznawanych wartości. Łatwo się wypowiadać, że „ja tego nie zrobię” gdy problem nam nie dotyczy. Sytuacje są różne i bez względu na to co sądzimy o aborcji, każdy z nas chce mieć wybór.

Wedle statystyk jakie podaje Strajk Kobiet nawet 70% społeczeństwa chce legalizacji aborcji, z czego prawie 40% to wyborcy PiS. W 2019 roku zaledwie 53%(IPSOS) społeczeństwa opowiedziało się za liberalizacją prawa aborcyjnego. Jako społeczeństwo jesteśmy gotowi, natomiast problem tkwi w rządzie, który zapomniał, że sprawuje władzę w Państwie świeckim i nieustannie brata się z Kościołem. Dlatego, niestety nie ma co liczyć na liberalizację prawa aborcyjnego przy obecnej władzy. Mimo to warto wiedzieć, że jedynie legalizacja aborcji jest jedyną opcją, która zapewnia wolność i prawo wyboru. Niweluje istnienie podziemia aborcyjnego zwiększając tym samym bezpieczeństwo zdrowia i życia kobiet. Myślenie, że gdy prawo zabrania aborcji, to ona nie istnieje, jest jedynie okłamywaniem siebie i innych. Aborcja była, jest i będzie. To czy ktoś się na nią zdecyduje to już jest inna kwestia i każdy musi rozważyć ją indywidualnie.

Osobiście jestem, za liberalizacją prawa aborcyjnego, na życzenie do 12tyg. A co kto z tym wolnym wyborem zrobi to już jego indywidualna sprawa. To nie ja będę ponosić ewentualne konsekwencje cudzych decyzji. Niech każdy żyje wedle własnego sumienia i niech nie narzuca innym jak mają żyć. To jest kluczowa różnica między „pro-birth” i „pro-choice”. Ci pierwsi narzucają innym swoje wartości, a ci drudzy dają realną możliwość wolnego wyboru.

PS. Tekst napisałam jakiś czas po ogłoszeniu „wyroku”, ale publikuję z opóźnieniem, na koniec tego roku. Dużo się działo i jakoś wcześniej nie po drodze mi było. Tak czasem bywa.
PS.1. Autorem zdjęcia w nagłówku jest Julio César Velásquez Mejía.
Image by Julio César Velásquez Mejía from Pixabay.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *