IN MY MIND/THEORY, MOMLIFE/BABYLOVE

Aborcja – nie myślałam, że to takie trudne.

Wiele razy opierałam swoje zdanie na teorii, na tym co mi się wydaje i tak też było w tym temacie. Myślałam: „Aborcja. Przecież to takie proste! Nie chcesz, usuwasz i po sprawie”! Jednak dopiero, gdy sama zostałam postawiona przed wyborem, zrozumiałam swój błąd. Jednak moja sytuacja była dość nietypowa, bo stanęłam przed tym wyborem nie z własnej woli. Zostałam zmuszona, zastraszona. Stojąc pod ścianą musiałam zdecydować o tym, co będzie za chwilę i żadna opcja nie przewidywała happy endu. Wybrałam i dziś wiem, że dobrze zrobiłam.

Nie tak powinno być

Ciężko jest podjąć decyzję, gdy nie wiesz co Cię czeka później. Słysząc „my vs. samotne macierzyństwo”, mój świat się zawalił. W ciągu jednego dnia skończyło się beztroskie życie pełne uśmiechów i pojawiły się łzy. Nie wierzyłam w to, co się dzieje. Przecież ja już to przerabiałam, niemal rok słyszałam podobne słowa. Nie tak powinno być. A to znów mnie spotkało, z tą różnicą, że teraz już byłam w ciąży. Całkowicie na to nieprzygotowana. Zamiast się cieszyć, płakałam. Nigdy wcześniej nie czułam się tak zagubiona, jak wtedy. Wiedziałam, że muszę sama to udźwignąć. Sama podjąć decyzję. Było o tyle ciężko, że wsparcia ze strony partnera nie miałam. Każde z nas chciało innego wyjścia. Nie było możliwości rozmowy, wyjaśnienia swoich obaw. Jedna strona już dawno podjęła swoją decyzję, ja mogłam tylko na nią przystać, albo świadomie wybrać samotne macierzyństwo. W tej sytuacji nie ważne, co by się wybrało, to zawsze jest pójście w nieznane. Stawiasz jedynie pierwszy mniej lub bardziej przemyślany krok w wybranym kierunku, a później ponosisz konsekwencje swojego wyboru. Nie przewidzisz, co Cię spotka, możesz co najwyżej zarysować sobie ewentualne scenariusze przyszłości.

Bałam się

Nie zależnie od tego, o której opcji myślałam, towarzyszył mi strach. Bałam się wszystkiego. Bałam się zabiegu, konsekwencji. Ze względu na pewne problemy zdrowotne, bałam się, że po ewentualnej aborcji, już nigdy nie będę mamą. Zostałam postawiona przed wyborem i miałabym później zaufać tej osobie? Mielibyśmy żyć jakby nic się nie stało? A co, gdyby sytuacja się powtórzyła? Znów miałabym wybierać? Bałam się. Nie chciałam spędzić reszty życia na psychotropach, bo nie umiałabym sobie wybaczyć, tego co zrobiłam.

Myśląc o samotnym macierzyństwie też się bałam. Drżałam przed badaniami genetycznymi i nie wiedziałam, jak sobie poradzę, jak sama przetrwam ciążę? Bałam się samotnego porodu i tego, że odciśnie to piętno na mojej psychice. Wiedziałam, że wybierając tę drogę, jestem zmuszona wrócić do rodzinnego miasta. Po 7 latach nieobecności nie wiedziałam co mnie tak czeka? Czy znajdę wsparcie w rodzinie? Czy dam radę utrzymać i wychować dziecko? A co, gdy dziecko urodzi się chore? W głowie kłębiło się tysiące pytań.

Opinia innych

Ile ja się nasłuchałam, to głowa mała. Co osoba, to różne opinie. Straszono mnie, że sobie nie dam rady. Jeszcze inni mówili, że będąc samotną matką już nikt mnie nie będzie chciał. To co powiedzą sąsiedzi, znajomi i dalsza rodzina, miałam gdzieś, jednak zdarzały się komentarze, które wyjątkowo bolały. Często też słyszałam „powinnaś usunąć, przecież jesteś za aborcją”. Tylko, że co ma piernik do wiatraka? Bycie za legalizacją aborcji, nie jest równoznaczne z niechęcią posiadania dzieci. Dość mocno bolały też teorie, że skoro podjęłam taką decyzję, to nie powinnam później nic chcieć od ojca dziecka. Niektórzy odbierali mi nawet prawo do gorszego nastroju, bo wiedziałam na co się decyduję. Musiałam zrobić porządną selekcję i co niektórych  pożegnałam ze swojego grona.

Słuszny wybór

Wybrałam życie dziecka. Nie było łatwo, ale to był jedyny słuszny wybór. Nic nie zapowiadało, że mogę urodzić chore dziecko, więc tym bardziej utwierdziłam się w tym, że to była najlepsza decyzja. Przetrwałam samotnie ciążę, dałam radę. Pod koniec czerwca 2019 zostałam mamą. Od tamtej chwili moje życie nabrało większego sensu. Każdy dzień zaczyna i kończy się uśmiechem. Jestem szczęśliwa i dumna. Gdybym miała ponownie wybierać, wybrałabym tak samo. I co najważniejsze, myślę, że dorosłe życie na tym właśnie polega by ponosić konsekwencje swoich działań, a nie próbować zamiatać sprawy pod dywan.

Różne sytuacje

Podjęłam najlepszą decyzję dla siebie.  Trzeba jednak pamiętać, że każdy ma inne doświadczenia, inną sytuację i inne możliwości. Nie oceniajmy wyborów innych osób przez pryzmat własnych wartości. Znam kobiety, które za wszelką cenę chciały urodzić nawet chore dziecko, znam też te, które usunęły ciążę i to z różnych powodów. Każdy żyje własnym życiem i podejmuje najlepsze dla siebie wybory. Każdy ma do tego prawo, a my nie powinniśmy się w to wtrącać. Fakt, że postąpilibyśmy inaczej, nie oznacza, że dla kogoś byłby to dobry wybór.

Nie chciałam się tu zagłębiać w aspekty etyczne, ale gdybyście tego chcieli, pomyślimy o takim wpisie. Wiem, że nie jestem jedyną kobietą, która stała przed takim wyborem. Wiem, że grono osób traktujących ciąże jako problem, też jest spore. Bez względu na to, żyjcie w zgodzie z własnym sumieniem.

Moja historia jeszcze się nie skończyła, przede mną wiele lat samotnego macierzyństwa. Przyjdzie czas, gdy będę musiała stawić czoła licznym  pytaniom ze strony córeczki. Łatwo nie będzie, ale tu nie chodzi o to, żeby było łatwo. Chodzi o życie na własnych zasadach. Tego się trzymam i Wam też polecam.

3 thoughts on “Aborcja – nie myślałam, że to takie trudne.

  1. Jak tak można?!?! Aborcja to zbrodnia! Podjęłaś dobrą decyzję, ale nie rozumiem, czemu jesteś za aborcją. To morderstwo!

  2. Temat macierzyństwa jest mi obcy, ale każde decyzje związane z macierzyństwem są trudne… Aborcja czy urodzić? Wydaje mi się, że do kobiety powinno należeć ostatnie słowo…
    Duży szacunek za odwagę by przyznać się do tego że myślałaś o aborcji.

    1. Dziękuję 🙂 Może nie tyle, że myślałam w tym przypadku, ale z pewnością był to temat, który brałam kiedyś pod uwagę z różnych względów. Gdybym miała się opowiedzieć po którejś ze stron, zawszę będę za legalizacją, a to co, kto z tym zrobi później, to już jest osobista sprawa. Nie jest to łatwy temat i nigdy nie będzie, ale trzeba o tym mówić i rozmawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *